Pomiar głębokości
Loading...
X

Wzdłuż Bugu

Dzień szósty

Wita nas deszczowy poranek. Co za odmiana! Pech chciał, że wieczorem zrobiliśmy małe pranie i teraz nic nie chce schnąć. Po prawdziwym śniadaniu u gospodyni pakujemy nasz dobytek do trabanta. Pranie pojedzie w środku, na plandece. Ruszamy!

Jak na złość brakuje drogi do przejścia granicznego w Hrebennem i po paru kilometrach musimy mocno odbić od granicy na północny zachód, w kierunku miejscowości Narol. Potem jest Bełżec i miejsce, które trudno ominąć i jeszcze trudniej opisać. Memoriał robi piorunujące wrażenie. Trudno uwierzyć, że na tym małym skrawku ziemi (jakieś 250m x 250m), w ciągu niespełna roku, życie straciło pół miliona ludzi. Bryły żużlu, pokrywające cały teren, działają na wyobraźnię. Nie jesteśmy w stanie obejrzeć ekspozycji w budynku muzeum.

W milczeniu jedziemy „17” prawie do samego przejścia granicznego. Dalej planujemy pojechać lokalną drogą wzdłuż granicy. W atlasie oznaczona jest kolorem żółtym, więc powinno pójść gładko, lecz za wsią Kornie nagle urywa się asfalt. Po chwili docieramy do „przeszkody wodnej o wilgotności 100%, bez znaczenia strategicznego”, potocznie zwanej kałużą. Nie da się jej objechać, ale na szczęście nie jest głęboka. Dalej droga jest sucha, ale strasznie wertepiasta. Trabantem kołysze na wszystkie strony, że można nabawić się morskiej choroby. Jak na „drogę o nawierzchni twardej” jest to żart z kategorii ponurych. Cały 6-kilometrowy odcinek do Machnowa pokonujemy na I biegu. Potem jest już lepiej, to znaczy więcej już nie narzekamy na liczne łaty w asfalcie, a raczej cieszymy się z tego, że są. Za Tarnoszynem jest nawet świeży, gładki asfalt. Szkoda, że tylko przez 3 kilometry. Wschód jest pełen kontrastów!

Cały czas jedziemy bliżej lub dalej granicy. Za Dołchobyczowem, po prawej, pojawiają się kępki drzew, skrywające wąski Bug. O tym, że jesteśmy przy samej granicy świadczą również patrole motocyklowe, które mijamy dziś kilkukrotnie. Na razie żaden nas nie zatrzymuje. W Hrubieszowie mijamy zakład karny i wskakujemy na drogę krajową nr 74, którą docieramy przed kolejne przejście graniczne w Zosinie. Tam skręcamy w drogę nr 816 na Horodło. Kilkaset metrów dalej jest zakole Bugu i najdalej wysunięty na wschód skrawek Polski (24°09′). Nawierzchnia jest dobra i w krótkim czasie pokonujemy odcinek do przejścia w Dorohusku. Przed Włodawą skręcamy w piaszczystą drogę prowadzącą do bocznicy kolejowej. Sobibór. Tu też był obóz…

We Włodawie krótka przerwa na tankowanie i hot-doga. Dobrze nam idzie, więc postanawiamy jechać jak najdalej się da. Trzymając się Bugu i drogi 816 mijamy Sławatycze i Kodeń. Od teraz po drugiej stronie granicy mamy Białoruś. Pod koniec dnia docieramy do drogi nr 2 na Terespol. Nie wiem w jaki sposób, przy użyciu telefonu Daria wynajduje trawnik przy Hotelu pod Dębami. Z chętnych jesteśmy tylko my i krety. Korzystając z uroków zadbanego ogrodu, montujemy naprędce kolację. Zjadamy ją jeszcze szybciej, bo komary tną niemiłosiernie. Nie żarły przez tydzień, czy jak??? Salwujemy się ucieczką do namiotu.

Leave Your Observation

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>