WP_20141019_001[1]
Loading...
X

Po wyprawie

Liczby, trabant, ludzie

W ciągu niecałych dwunastu dni przejechaliśmy 4270 kilometrów. W trabancie spędziliśmy prawie 110 godzin. Średnio licząc, poruszaliśmy się z prędkością 39 km/h. Na trasie trabant pochłonął 182 litry oleju napędowego i 1 litr oleju silnikowego, zamieniając je w niezmierzone kłęby sadzy. Ile powstało przy tym trujących gazów, wolimy nawet nie wiedzieć  :)

https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zzHhzS2yipDI.ki9aS_xUfzpo

Średnie spalanie na poziomie 4,3 l/100km cieszy każdego właściciela youngtimera, ale dla nas cenniejsze jest to, że całą trasę pokonaliśmy bez najmniejszej usterki. Gdy wyruszaliśmy w drogę, nie każdy wierzył, że to jest możliwe. Tymczasem zarówno linka holownicza, jak i Święta Uszczelka okazały się zbędne. Koło zapasowe przebyło całą drogę w bagażniku, a przygotowany na czarną godzinę kanister wrócił nienaruszony. My również wróciliśmy cali i w ogólnie dobrym stanie, co uznajemy za nasz osobisty sukces. Dwa tygodnie non stop razem, na przestrzeni o rozmiarach zbliżonych do budki telefonicznej… Po siedmiu latach małżeństwa jest to prawdziwa próba! Na starcie oboje wcale nie byliśmy pewni, jak skończy się ta przygoda. Na dzień dzisiejszy, rozwód został odłożony na później  ;)

Na koniec kilka słów o naszym wehikule. Konstrukcyjnie jest to trabant w wersji 1.1, w którym fabrycznie montowany, benzynowy silnik volkswagena polo wymieniony został na amatorską „hybrydę”, stworzoną z bloku silnika 1.3 wyjętego z wartburga oraz głowicy i pompy wtryskowej pochodzącej z silnika diesla z polo II. Taka kombinacja ma niewiele wspólnego z 3-cylindrowym prototypem, który w 1984 r. powstał z myślą o trabancie 601, ale jej elementy niewątpliwie pochodzą z „epoki”. Oficjalnie maszyneria ma moc 33 kW, ale z pewnością część koni już dawno gdzieś uciekła. Podgrzewanie świec i rozruch silnika zapewnia lekko przewymiarowany akumulator. Z trudem wciśnięta pod maskę chłodnica jest większa od oryginału, ale napęd przenosi już typowa dla tego modelu, 4-biegowa skrzynia. Spaliny wylatują przez równie standardowy układ wydechowy, całość generuje więc dość konkretny hałas. Piąty bieg jest tym, czego najbardziej brakuje w trasie (strach pomyśleć jak spadłoby spalanie, gdybyśmy zamontowali skrzynię ze starej felicii!).

Nasz trabant przyszedł na świat w przełomowym momencie historii. Był świadkiem ostatecznego upadku NRD i zjednoczenia Niemiec. Po raz pierwszy wyjechał na drogę 24 stycznia 1991r. Nie znamy jego dalszej historii. Nie wiemy nawet dokładnie ilu miał właścicieli. Pewne jest tylko to, że jeszcze kilka lat temu był jasnoszary i jeździł w okolicach Świnoujścia. Tam też przeżył udany przeszczep serca. Później za sprawą Wieśka trabant dotarł na Podkarpacie i zyskał swój nowy, charakterystyczny lakier. W nasze ręce trafił w marcu 2014r. Od tej pory opiekujemy się nim i dbamy, by nieustannie zyskiwał na wartości  :)

Wzorem programu TVN Turbo „Samochód marzeń – kup i zrób”, zamieszczamy listę wykonanych prac i zestawienie kosztów.

Pragniemy podziękować wszystkim, którzy na różne sposoby wspierali nas w realizacji naszej przygody, poświęcając swój cenny czas, energię lub po prostu trzymając kciuki za powodzenie całego przedsięwzięcia. Dziękuję kolegom i koleżankom z Espotela, w szczególności Łukaszowi za fizyczną i merytoryczną pomoc przy trabancie; Darkowi, Sebastianowi i Grzegorzowi z firmy Elemik za równie konkretne wsparcie w instalacji foteli i plandeki; kolegom z Diehl Controls z Ryszardem i zespołem superlodówki na czele oraz firmie Uniplan za ekspresowe wykonanie plandeki. Szczególne podziękowania należą się panu Andrzejowi z Gałowa za wszelkie prace wykonane przy mechanice, fachowe doradztwo i dostęp do oryginalnych części. W końcu dziękujemy rodzinie, a zwłaszcza rodzicom za pomoc w końcowej fazie przygotowań i opiekę nad naszymi kotami (tak skuteczną, że po powrocie do domu kompletnie nas „olały”). Dziękujemy za doping w sieci i pozdrawiamy fanów trabanta z całego kraju (w szczególności Krzyśka i Wieśka z Przeworska, Gosię z warmińsko-mazurskiej Trabi Ekipy oraz Zabrzańskie Klasyki Nocą) oraz innych, równie pozytywnie zakręconych miłośników minionej motoryzacji.

Spisanie niniejszej relacji okazało się nadspodziewanie czasochłonnym wyzwaniem. Wszystkim, którzy najpierw na nią czekali, a potem przebrnęli przez tę ciężką lekturę gratulujemy cierpliwości i dziękujemy za poświęcony czas i uwagę.

Pozdrawiamy i do zobaczenia w trasie lub na zlocie!

Tour de Trabant,
marzec 2015

Leave Your Observation

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>