WP_20140713_001
Loading...
X

Odliczanie…

Diabeł mnie podkusił z tą podłogą! Piąty dzień urlopu, a my wciąż jeszcze nie w drodze…

Zaczęło się niewinnie, jak to zwykle. Lekka, z pozoru niewinna korozja pod podłogą zakończyła się wymianą całej „jaskółki”. Nie było jednak innego wyjścia – nasze auto dźwiga silnik dużo cięższy od fabrycznego benzyniaka. Gdzieś tam w trasie, na większych wertepach, mogłoby dojść do nagłej dezintegracji pojazdu i cały przód wraz z maszynerią na „sankach” pognałby w siną dal! Rzecz w tym, że przy okazji wymiany jaskółki pojawił się też świeży kawałek podłogi, który zawsze warto zakonserwować.

Nie mogąc odkleić się od puszki blachogumu (który z nieznanych przyczyn nie chciał stwardnieć i pewnie schnie do dzisiaj), z rozpędu położyłem czarną maź na całej podłodze w kabinie. Następnie stwierdziłem, że trochę kiepsko się to w środku komponuje, bo w bagażniku „świeci” blacha. Kolejna puszka (tym razem już schnąca) załatwiła sprawę. Po całej akcji nie mogłem się wyprostować, ale najwyraźniej nadal było mi mało, bo wpadłem na genialny pomysł, żeby wszystko wykleić gumowymi matami wytłumiającymi. Zadanie okazało się dość karkołomne. Choć auto wygląda na proste, to jednak zakamarów i różnych wgłębień w podłodze nie brakuje. Gdy guma była już na miejscu, przyszedł czas na gąbkę. Wyciąłem odpowiedni kształt z pianomatu i położyłem pod wykładzinę. Za sprawą kiepskiej aury, większość pracy wykonałem w podziemnym parkingu, przy małej diodowej lampce z Ikei, z równie małą turystyczną suszarką do włosów w ręku. Po paru wieczorno-nocnych sesjach czułem się na wpół jak górnik, na wpół jak kret. Przy życiu trzymała mnie tylko nadzieja, że dzięki temu na trasie będzie choć trochę ciszej. Może też trabant lepiej będzie się trzymał drogi, bo te maty naprawdę trochę ważyły!

Podłoga dała mi w kość, fakt, ale prawda jest taka, że więcej czasu zabiera wyprostowanie innych, dużo ważniejszych spraw, jak wymiana krzywej felgi na mniej krzywą, naprawienie instalacji elektrycznej, odrdzewienie oświetlenia tablicy rejestracyjnej, czy uszczelnienie przeciekających szyb. Jako jedne z pierwszych wylatują fotele. Na zawsze. Nie jest mi ich żal, bo nie są oryginalne. Mając w perspektywie kilka tysięcy kilometrów i dziesiątki godzin jazdy, za całe 70 zł nabywam drogą kupna dwa dość twarde fotele rodem z BMW E36. Odpowiedni profil i regulacja wysokości siedziska są nie do przecenienia. Transakcja okazuje się jednak wiązana, bo stare pasy bezpieczeństwa za cholerę nie chcą współpracować z mocowaniami w „nowych” fotelach. Wartość trabanta znowu wzrasta – tym razem o pasy z BMW. Nie ma jednak tego złego… Teraz mamy pasy z pirotechnicznymi napinaczami! Walka z fotelami kończy się wraz z zamontowaniem specjalnie wyfrezowanych przejściówek z rozstawu śrub BMW na standard trabantowy.

Trochę urlopowego czasu zabiera plandeka bagażnika. Oryginalna tylna półka do trabanta kombi może nie jest piękna, ale większym mankamentem jest to, że nie można jej praktycznie nigdzie dostać. Stąd pojawia się pomysł, żeby zamówić plandekę, która na wzór roletek z większych kombiaków będzie zasłaniać to, co ma być zasłonięte. Sama plandeka problemem nie jest, ale stelaż kradnie kolejne cenne godziny. Krążąc po mieście zajeżdżam jeszcze do warsztatu, żeby ”na wszelki wypadek” wymienić pasek klinowy. Intuicja mnie nie zawodzi, bo stary pasek okazuje się być szczerbaty jak dziad świętokrzyski.

Tak więc mamy wtorek. Jest grubo po 21.00, prawie ciemno. Nie pada, więc komary tną jak zaraza. Daria dzielnie pomaga biorąc na siebie mycie szyb, kokpitu, odkurzanie wnętrza i czyszczenie tapicerki. Zostało jeszcze parę rzeczy do zrobienia, ale może jutro jest ten dzień, kiedy w końcu uda się wyruszyć w podróż?

Z oryginalnego bloga Darii:
Mieliśmy wyjechać w piątek, sobotę, niedzielę… Niedziela właśnie się skończyła. Poniedziałek przeznaczymy na dokończenie różnych drobniejszych prac. We wtorek rano przyjadą catsitterzy (rodzice Ziemowita), którzy zajmą się kotami, domem oraz dojrzewającymi na tarasie pomidorami i papryką.

2 observations on “Odliczanie…
  1. marecki

    siema Ziemo!
    fajne te fotele, pewnie będą wygodne :)
    co to za rozpórki masz w bagażniku? :)
    jaka trasa?

    trzymam kciuki!

     
    Reply

Leave Your Observation

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>